Trawa pachnie ziemią, wodą i słońcem. Banalne? Abu stwierdza pytająco i patrzy – niby – w słońce, mruży. „Co to jest ZIEMIA?” – pyta wewnętrznie. Czeka, czy myśl przepłynie. Czeka, czy Dabi odbierze kwantowy impuls. Wiesz, świat jest zbudowany z energii, z pomysłu. Świat wielgachny, a tu ten obszar pod nami i wokół nas jest oswojony i intymny, z tej ogrzanej ciałem i słońcem zacienionej wyspy patrzymy w dal. Dal jest potrzebna. Oczyszcza.
Dabi jest. Powietrze drży na źdźbłach tak delikatnie, że nie uciekają palcom. Ani stóp, ani dłoni. Ziemia gra swoją kantatę, swój kreci marsz, swoją pszczelą uwerturę.
Abu szuka i węszy. Zapach koniczyny żyje w wyobraźni. Abu szuka czwórliścia, potwierdzenia szczęścia, które jest. Koniczyna? Bo czerwona, jak krew, która żywi; bo słodka, metaforyczna.
Dabi rozgarnia liście, odbiera, pomaga. Zapach ucieka dominacji. Wiatr bawi się włosami.
Zastanawiacie się, dlaczego poznajecie Abu i Dabi? Jesteście może ciekawi, po co? O czym jest ta bajka? I czy oni są prawdziwi? Żywi? Opowiem wam wierszem, bo oni nie są prozaiczni, możecie ich odkrywać w sobie, jeśli zestroicie się z falą, na której. No właśnie, na której.
— przypływ odpływa —
Czytaliście o peronie 9 i ¾, może właśnie stamtąd przybyli, ale spodobało im się nad Wisłą i zostali. Może zapach ziemi działa jak magnes? Dzwon Zygmunt zaśpiewał przyzwanie? Teraz jest zielono, ale bywa że śnieg albo ekran komputera. On zmienia kolory, z zieleni w błękit. Nie szkodzi, nieważne, nie boli, kiedy żart w uśmiech.
— kręci się kulawy młynek —
Znacie bajki o Księciu i Lisku, o Kubusiu i Prosiaczku? To to samo. Teraz pojawiają się oni tacy sami i inni, ich opowieść jest świeża, dopiero zaczęła się snuć i prężyć. Możecie jej towarzyszyć. Prognozować przygody.
— chrzęści cykoria w moździerzu —
Zjesz koniczynę? Jest jak komunia.
Ufam Ci.
— na kalafonii ślizga się pęknięty włos —
Dźwięk jest dla Dabi i Abu ważny. Posłuchajcie, WSZYSTKO JEST MUZYKĄ. A przede wszystkim cisza, ona jest piosenką. Z niej wyrasta.
— piękno rośnie rumieni się —
Zjesz jabłko, Abu? Zjesz jabłko, Dabi?
— jest go tyle, ile udźwignie szpilka —
Pozwolisz, że Cię musnę? Zastąpię wiatr.
Nie bój się wiatru.
— głowa dmuchawca —
Uwierz, oni są naprawdę, istnieją, zamknij oczy, zobaczysz.
— Przynudzam zachwytem —
Wiesz, gdzie płynie przyjaźń? W serce Dabi. W serce Abi. W wątrobę, śledzionę, żołądek, woreczek z żółtą żółcią.
W jelito.
A miłość? Przecież wiesz. Ona przenika powięź. Leczy szczęściem.
Dabi, czy my bujamy w przestworzach? – zdecydowanie Tak.
Tam jest swojsko. Chodźcie tam. Odwiedzajcie. Tam dopiero można twardo stąpać po chmurach.
I nawet łza jest tam radosna.
Cdn.? Może.

Pcheła (tekst)
Osoba autorska to Pcheła, doświadczona felietonistka Gazetty. Dla przypomnienia Pcheła jest femalem, ale wygląda jak kobieta, dla niepoznaki. Ma przyjaciół wśród aniołów i umie pływać na nenufarach z runa, nie nasiąkając wodą. Pcheła jest lekka i unosi się. Pcheła lubi, kocha i, jak pamiętacie, wtedy jest z Pchełą bardzo intymnie. Jej serce chce pracować, dawać i odbierać, jest silne. Interesuje się szacunkiem, bada go. Tryb życia Pcheły jest nieregularny, wstrzelcie się w akcję, wtedy jest intensywnie, podpatrujcie, kiedy duma, wtedy jest cicho, i czasem, czasem po buzi Pcheły płyną łzy wzruszenia.

Nasta Martyn (grafika)
Kiedyś byłam ptakiem, to całkiem możliwe, bo moja mama mówiła, że żyłam w kwiatach, szkarłatnych i niebieskich. Prawdopodobnie miało to też coś wspólnego z tyczkami, kwiatami, farbami. Właściwie nie pamiętam co. Zaczęłam wcześnie pisać i rysować, a potem nagle wzięłam igłę i zaczęłam przyszywać pióra do materiału, tworząc ptasi strój. Niektórzy mówią, że chcę uszyć sobie spadochron.
