Co komu
Wypada Nie wypada
Wypada
grosik z kieszeni
Opada
szczęka na podłogę
Spadam
ja
gdy schylam się po siebie ze wstydem
Wypada mi dysk
i daje się ponieść 4 słoniom
na skorupie Żółwia
dryfującego w kosmosie
Tak musi być
Ja wypadać nie muszę
I mi nie musi wypadać
Póki nie będę mieć szklanego oka
(bez drzazg)
ono czasem może wypaść
Ja spadać też nie muszę
I już bym nie chciała
Ile jeszcze żyć
Każecie mi dranie
Ile jeszcze

Łyżka (tekst)
Dostała tę nazwę dawno temu z bardzo konkretnego powodu, nikt nie pamięta, kiedy i dlaczego. Na co dzień wędruje wysoko z chmurami, by raz na jakiś czas boleśnie spaść z deszczem, a następnie znów wyparować i zniknąć w chmurach
– nigdy nie wiadomo, czy na zawsze.

Nasta Martyn (grafika)
Kiedyś byłam ptakiem, to całkiem możliwe, bo moja mama mówiła, że żyłam w kwiatach, szkarłatnych i niebieskich. Prawdopodobnie miało to też coś wspólnego z tyczkami, kwiatami, farbami. Właściwie nie pamiętam co. Zaczęłam wcześnie pisać i rysować, a potem nagle wzięłam igłę i zaczęłam przyszywać pióra do materiału, tworząc ptasi strój. Niektórzy mówią, że chcę uszyć sobie spadochron.
