A może by tak od ławicy warstwowo-kłębiastego stratocumulusa
przez przynoszącego ciągłe opady nimbostratusa
zasłaniającego ostrze rydwannistego promienia
ku wełnistym kłębkom i wstęgom altocumulusa
i szklistej powłoce altostratusa
aż do końskich piór cirrusów z lodowych kryształków
zatrzymując się na chwilę w woalce poświaty cirrostratusa
potem w pomarszczonych chmarach rybności cirrocumulusa
by ostatecznie dotrzeć do gęstej waty chmury pięknej pogody
(jeszcze chwilkę, tylko urwę niebu te niepotrzebne wiecznie krążące owoce starlinka)
tam gdzieś na cumulusie siedzi karl schwarzschild moczy nogi w bezkresie
podgryza złote jabłka macha tym którzy nieprzerwanie fruną ku uprawnym polom jaru promieniowanie tatuuje im skórę w hieroglify konstelacji
teraz łatwiej mu stamtąd badać masę gwiazd to jak odkształcają czas i przestrzeń
pisać do einsteina z gwiezdnego frontu
– chiron w dwunastym domu przewidział mu ziemskie cierpienie i izolację
nieziemski ból –
wrzucać listy pisane gęsim piórem prosto w horyzont zdarzeń
wspominać utratę połączeń międzykomórkowych skóry na której teraz osiada mu księżycowy pył i skroplony pot geometrii wszechświata
wchłonięty jest cały karl w tęczową koncentrację glorii
i czasem kiedy przypomina sobie o strumieniach plazmy słońca przygląda się w ich
świetle własnej osobliwości
miejscu w którym wyjaśnienie dąży do zamknięcia w objazdówkę pętli
nieskończoności
dlaczego ze wszystkich rzeczy które można ze sobą zabrać na bezludną planetę zabrał
pojedynczą soczewkę
pod którą skupia ziemię zamiast ją przypalić
nawet tu to wszystko co wie nie wystarcza mu by zastąpić towarzystwo
jego najdroższej chmary którą stanowią
łajka pchełka muszka lisiczka i bars
goliath i małpy z serii albert.

Różnicówka (tekst)
Służy, by chronić przed porażeniem prądem i ogranicza skutki uszkodzeń urządzeń, w tym możliwości powstania pożaru. Marzy, żeby mózg również był wyposażony w zabezpieczenie przeciwnapięciowe albo przynajmniej hamulec.

Nasta Martyn (grafika)
Kiedyś byłam ptakiem, to całkiem możliwe, bo moja mama mówiła, że żyłam w kwiatach, szkarłatnych i niebieskich. Prawdopodobnie miało to też coś wspólnego z tyczkami, kwiatami, farbami. Właściwie nie pamiętam co. Zaczęłam wcześnie pisać i rysować, a potem nagle wzięłam igłę i zaczęłam przyszywać pióra do materiału, tworząc ptasi strój. Niektórzy mówią, że chcę uszyć sobie spadochron.
