Cymbałem ulecisz nadwornie
Logizowanie psychiki, by ją zrozumieć, jest jak manualne klejenie cząsteczek wodoru z cząsteczkami tlenu w celu uzyskania litra wody. Bryła mózgowa jak głowica berła – nie tyle rządzi, ile patronuje zadaniu rozumienia. Wiedzą o tym wszystkie drobnoustroje, koszary i podmuchy wiatru.
– Belafonte Styś
Jakiś czas temu, nad jednym z Everywherelandów, na poziomie manosfery, pojawiła się Chmura. Rozgoniwszy na boki Niebo, usiadła na Słońcu, tworząc plamę cienia na Ziemi. Po niedługim czasie, w tym mrocznym miejscu wytworzył się wilgotnawy nanoklimat zawierajacy w powietrzu jad1 oraz śladowe ilości mrówczanu lasu – źródła (sic!) tak zwanego „lasu kroczącego”2. Wydarzenie to zaniepokoiło nie tylko środowsko przyrodnicze, ale i naukowe.
Niektórzy badacze3 twierdzą, że cień utrzyma się do czasu wyparowania Chmury. W związku z tym zalecają, żeby przebywać w miejscach nasłonecznionych. Jeśli większość się do tego zastosuje, wówczas istnieje szansa – jak twierdzą – że również mrówczan lasu rozrzedzi się i straci moc wiążącą.
Z kolei przedstawicielka Związku Lekarzy Wyklętych, mag. inv. Omena Devon, informuje, że stężenie jadu utrzyma się znacznie dłużej, ponieważ jad nie ulega rozrzedzeniu, jest tzw. niedyskretnym omnikomponentem. Jednocześnie uspokaja, oblizując się, że „nie jest to groźne, jad nie zbryla w lud, on raczej indywidualizuje na ostro. Chociaż – z drugiej strony – istnieją badania4 sugerujące, że osoby mieszkające na terenach o podwyższonym udziale jadu w atmosferze żyją dłużej, cierpiąc na raka prostoty”.
Kątem plujący czytelnik pewnie zauważył, że powyższa informacja nie jest ulokowana ani w czasie, ani w przestrzeni. To prawda. Kot wychodzący i kot wchodzący zawiera się w kocie idącym.
1 Jeszcze nie odkryty izotop jodu.
2 Barbie Turian, osoba naukowa z University of Cocomo, autoro określenia „las kroczący” twierdzi (na podstawie własnych badań – Human tree stand, praca doktorska, Olm 2006), że kombinacja pewnych pierwiastków zawartych w powietrzu tworzy zjawisko analogiczne do grzybni, która „rozrasta się” w ludziach i czyni z nich coś w rodzaju jednolitego lasu. Można mówić – jak twierdzi Barbie – o ludziach, w pewnym sensie, liściastych i o ludziach iglastych. Oczywiście chodzi o to, w jakich warunkach oświatowych czują się najlepiej.
3 Na przykład Bobby Normal z University of Cosmos.
4 Udało mi się dotrzeć do dwóch badań: Xerxes Design, Atmospheric poison, Moton 2002; Serpentina Carton, Una atmósfera de sencillez, Bellatectura 2005.

wicher_Lab (tekst)
Wieczny amator, zajadły anty-profesjonalista, eksperymentujący z różnymi dziedzinami i ich środkami wyrazu. Dla rzeczywistości jest postacią fikcyjną, tak jak ona, rzeczywistość, jest fikcyjna dla niego. Na linii tego wzajemnego mamienia czasem coś powstaje i bywa publikowane, ale na tej samej zasadzie, na jakiej „publikuje” się swoją osobę idącą np. do sklepu. Na drugim poziomie prywatności – pościelowy rekin, król koców obłożnie zdrowy. Po prostu lubi, gdy patrzenie przed siebie jest patrzeniem do góry. Zajmuje się ustanawianiem obyczajów na granicy jawy i snu. Cały jest, ale nabywa również nowe elementy, które asymiluje metodą Aleksieja „Tetrisa” Pażytnowa. Pisanie służy mu tak, jak inne rzeczy, których używa. Je pokarm.

Nasta Martyn (grafika)
Kiedyś byłam ptakiem, to całkiem możliwe, bo moja mama mówiła, że żyłam w kwiatach, szkarłatnych i niebieskich. Prawdopodobnie miało to też coś wspólnego z tyczkami, kwiatami, farbami. Właściwie nie pamiętam co. Zaczęłam wcześnie pisać i rysować, a potem nagle wzięłam igłę i zaczęłam przyszywać pióra do materiału, tworząc ptasi strój. Niektórzy mówią, że chcę uszyć sobie spadochron.
