Jedziemy samochodem. Świat, który kiedyś był biały (i na zawsze taki będzie), pokrywa się zielenią. On przyszedł tutaj zupełnie niespodziewanie i zupełnie nie w porę, jeszcze przed otwarciem sezonu, przed rozpoczęciem zbiorów. Wszystkie domy, które nas otaczały, zaczęły zmniejszać się pod jego wpływem, czas mijał szybciej niż zwykle, a my pochłonięci tą zielenią, pochłonięci do granic możliwości, jakby świat pożarł nas i wypluł, staliśmy i przyglądaliśmy się temu, co zaraz ma się zmienić.
Myślę, że to był błąd, że nie trzeba było tego robić. Wszystko mogło być inaczej. Mówiła cicho i dotykała palcami szyby. Czekaliśmy tyle czasu, a okazuje się, że nie było na co. Chciałabym, żeby dał nam już spokój. A on po prostu pojawił się w gęstości powietrza, jakby przestworza nauczyły się mówić jednym ciałem.
Zbliżył się do samochodu, a Huldra zapytała go: „Kim ty w ogóle jesteś?”.
Niebo miało taki kolor, jakby ktoś położył na nim kalkę mleczną, kiedy tak staliśmy i patrzyliśmy. Nasz gość przyszedł z ognia naszego czekania i dymu naszej wyobraźni. Mówił, że ma co wspominać, ale nie ma czego opowiadać. Ale opowiadał. O niebie, jakie znał i o bezmiarze swoich wspomnień. Chciał opisać nam kawałek świata, który dla nas rozpływał się i nie potrafiliśmy go zrozumieć. Po jakimś czasie nawet nie próbowaliśmy już, bo jego historia była oddzielna, obca i zimna. Przypominała popielniczkę z kryształu, w której jednak jest coś podniosłego. A on sam był uroczysty uroczystym białym smutkiem. Po policzku Huldry pełzały łzy. Odbijał się w nich świat na opak. Moment w świecie, o którym wyobrażenie musiała na zawsze zostawić i ugasić żar, który on nadal trzymał w rękach.
A my dalej jedziemy Via Carpatia, ale teraz już wiedzieliśmy, że mogliśmy nie czekać.

Auteczko (tekst i grafika)
Auteczko bez żadnej marki, czyli taksówka myśli. Auteczko zostało taksówką po przygodzie w centrum handlowym Nowy Kos. Ubrano je wtedy w pęcherz pławny ryby i powieszono na choince. Nastąpił bunt auteczka, auteczko nie jest zabawką dzyndzającą pomiędzy igłami. Teraz jeździ. Dowozi myśli międzyludzkie, myśli o ludziach i myśli o kolorowych grzechotkach, tamburynach.
