



Latające zdarzenie
Można powiedzieć, że jestem zdarzeniem powietrznym. Wpadam jednym uchem i wypadam drugim. Nie mam żadnych treści wewnętrznych ani tym bardziej zewnętrznych. Nie można powiedzieć, że mnie nie ma. Jako obiekt latający mogłabym nabrać powietrza do środka i zupełnie w nim przepaść. Przyklejam się do zmian kierunków przestwornych elementów. Swoją obecność potwierdzam przez to, co wypukłe i wklęsłe.
