Trzy fikaczyki
można się zdenerwować
dnia żmudnego przy lotnisku Pierz-Graby
tulipany kumkały jak żaby
i choć słońce prosiło:
przestańcie, bo niemiło,
one dalej w głos monosylaby
homunkulusa roześmiało
stary wzlotnik, co się nosił krzykliwie,
w osobliwym gustował mięsiwie:
wróble oklejał makiem
i zajadał ze smakiem,
aż się piórkiem zadławił dotkliwie
normalnie trzymamy go w domu
latawiec, dzień spędziwszy w przyrodzie,
chciał wymoczyć korbkę w ciepłej wodzie
na pomysły tak głupie,
że aż w głowie mnie łupie,
mógł wpaść tylko̻̞̳̞͓̜͌̓̿̓̃͂̅͂̈́̀͐̏̾̑̄͑̿̚͘͠

Irezyna Herszt (tekst)
Grobi i grabi (sobie). Z natury starzec.

Nasta Martyn (grafika)
Kiedyś byłam ptakiem, to całkiem możliwe, bo moja mama mówiła, że żyłam w kwiatach, szkarłatnych i niebieskich. Prawdopodobnie miało to też coś wspólnego z tyczkami, kwiatami, farbami. Właściwie nie pamiętam co. Zaczęłam wcześnie pisać i rysować, a potem nagle wzięłam igłę i zaczęłam przyszywać pióra do materiału, tworząc ptasi strój. Niektórzy mówią, że chcę uszyć sobie spadochron.
