Przechodzisz na drugą stronę. Przestwarzasz ustronie w lustronie. Przestworne! Jak ci się to udaje? Dodajesz kilka wron – przerabiasz je na stronie (niekoniecznie śląskie – śląskie to mogą być kluski. Ciepłe). Zachodzisz las od ducha(mpa) strony, stroszysz fontanny. Kaczki zalęgły się w pisuarze, fontanna-kwa-rantanna. To tam wyk(l)uwa się korona jedynowładcy, pandemiurg trafia prosto w splot słoneczny.

introwerka (tekst)
Urodzona w Dzień Wagarowicza bardzo niezawodowa poetka, za to zawodowa (a na pewno: niezawodna) rzucaczka kłód pod własne stopy, co sprawiło, że w wieku XL lat nie posiada formalnego wykształcenia. Z literaturą połączyła ją „miłość od pierwszej śmierci”. Planowanie chaotyczna w myśl powiedzenia Nietzschego: „trzeba mieć chaos w sobie, aby porodzić tańczącą gwiazdę”. Prowadzi m.in. bloga Weronicowanie Poezji.

Nasta Martyn (grafika)
Kiedyś byłam ptakiem, to całkiem możliwe, bo moja mama mówiła, że żyłam w kwiatach, szkarłatnych i niebieskich. Prawdopodobnie miało to też coś wspólnego z tyczkami, kwiatami, farbami. Właściwie nie pamiętam co. Zaczęłam wcześnie pisać i rysować, a potem nagle wzięłam igłę i zaczęłam przyszywać pióra do materiału, tworząc ptasi strój. Niektórzy mówią, że chcę uszyć sobie spadochron.
