te świstki spowodowały zamach stanu
Miłość najkalarepna
Kalarepian wskazał włochatym palcem na fantazyjną dżdżownicę, która na swoim grzbiecie przyczepiony miała liścik z miniaturowym serduszkiem.
Prawda o ludziach, którzy chodzą w kółko, kiedy się gubią
Formularz covidowy, a na nim jakiś nonsens w obcym języku. O cokolwiek mnie tam pytają, to zaznaczam, że ne. Kiedy jeszcze śmigło jednosilnikowej maszyny kręci się za okrągłym oknem.
Czy Twoje Kariatydy cokolwiek znaczyły?
Czy to przypadek że zobaczyłem w bibliotece
Tymczasowy tytuł
Idziesz do fotografa, aby wywołać swoje zdjęcia.
Najbardziej lubię
Tu Automatyczna Sekretarka – po usłyszeniu sygnału smażyć na średnim ogniu aż do pożądanej konsystencji.
Autofikcja, bo nie samochód
Menisk wypukły, wybuchły na całe miasto, kraj, moje łóżko i serduszko głupie i naiwne, którego nienawidzę nie-szczerze i nie-potulnie, durnie z nich wszystkich solonych na miazgę jak pieprz w młynku, diabły z nich będą robić spaghetti.
Tabula rasa
Współlokator zwilgotniałego kartonu po Kasparze Hauserze. Nie wiedział nic. Nie znał nikogo. Był blady, nagi i bezmyślny. Szukał kogoś, kto pomógłby mu się określić.
Gulasz ze świstków
gulasz ludwikawy – nazywam się Ludwika Maria Gulek, lat 16 i 5/9. Rysuję od 18 roku życia.
Z dziennika-rysownika
Pikiewitz – intensywnie wsłuchuje się w szuranie swoich stóp przy jednoczesnym dotykaniu powierzchni pionowych.
subiektywno-obiektywny przewodnik po świecie papierowym
nic, ale tak bardzo nigdy w życiu nic nie wzbudza większej mnogości i liczności przerozmaitych emocji jak pusta kartka. oczywiście – ta najczystsza, czyli: na pewno nie w linie, mniej pożądane są te w kratkę.
Świstaki i papierki
Znam jednego świstaka. Chciałabym go znać lepiej, ale i tak znam go dość dobrze. Pamiętam, jak był mały i jak dorastał.
Paragony z biedronki
Zaspałam na przesłuchanie, ale to nie szkodzi i tak nie miałam nic do powiedzenia
Echolandy – WSTĘP
Halo-o-o-o! Nadajemy-y-y-y komunikat-kat-kat!
Kalesonian map – rodzaj imprezy
Kalesonian map – rodzaj imprezy. Wielkiego partyyyy!!! I ty też! Potańcówki bez tańczenia. Posiadówki bez siedzenia. Popijawy bez picia. Nie ma też osiołka i wbijania ogonka.
Szkliste Dmuchane
Toledo — lubi robić tylko te rzeczy, których nie umie.
interferencja to OŚĆ!
— panie pudełko, anie udełko, niedełko, czy dobrze nas słychać? – dźwięk z trudnością przebija się przez trzy warstwy echotermicznego kartonu. – mamy dla pana dwie wiadomości-ości! dobrą i…
Cymbuszek czop
Mechanizm zaskrzypiał, obracany zakurzonym podmuchem bezludnego wiatru. Doktor Vinters nachyliła się nad podrdzewiałą szprychą i przyjrzała pozostałościom bladoturkusowej farby.
Bez snu i jawa staje się senna
Ciężko było mi uwierzyć w prawdziwość tego, co się działo. Schodziłam chodnikiem z górki, koło marchewkowo-pomarańczowego marketu budowlanego, w stronę przystanku autobusowego.
Tas(ty)mudziak trwał!
Po raz pierwszy spotkałam Tastymudziaka podczas trzeciej wyprawy Polskiego Towarzystwa Antropologicznego do Tasmanii.
Konsensus
Antoś Fajflet, pięćdziesięciotrzylatek o twarzy dziecka w okularach, jak baletnica przeskoczył próg sanatorium i od razu znalazł się w sytuacji nie do pozazdroszczenia.
Lato miedziane
Tomaz SwS – serfer ścieku, poeta rebeliant i wywrotowiec. Wokalista sludgowej bandy o.d.r.a, projektu sewagesurfers. Dryfujący jazzman.
Bombastik graf
– Pampam. Parararara, pam, pam. Parararara-a..? – Lekki niedzielny nastrój prysnął jak mydlana bańka. Słowa melodii zawisły na moment w powietrzu, by po chwili rozpłynąć się w nim bezpowrotnie.
Hale pełne kart
W różnych tematach najlepiej przechodzić do sedna sprawy bardzo dosłownie. Może nie do końca aż tak dosłownie – z marginesem błędu zrozumienia oczywiście – ale życie nauczyło nas, żeby bardziej ostrożnie niż na odwrót.
