Mistrz Purch siedział na diamentowym tronie, a zamiast berła trzymał paczkę solonych orzeszków i co jakiś czas zerkał na ściągę, na której miał zapisane słowa przemowy.
Ametyst gnany
Dominika „Kobieta-Pasikonik” Polok – w latach 2014-2018 niezupełnie umyślnie znajdowała się w kilku kamieniołomach w Polsce.
Kilofem w miedziotryb
Miedź jest metalem miękkim i elastycznym. Jej natura, ustępliwa i pobłażliwa dla czynników zewnętrznych i oddziałującej na nią siły, poddaje się łatwo odkształceniom.
Pani Hehe
Pani Hehe, grzebiąc w lewym uchu, uruchamiała zawsze strumień musztardy, sączący się z jej ust. Wszystko w Pani Hehe było holistycznie połączone – w bębenkach stacjonowała musztarda, brokuł wypędził z jej głowy wszelkie połączenia nerwowe i od dłuższego czasu zdobywał kolejne obszary.
Tampieniec wiedział
Maweł P. — biega, śpi, je banany. Boi się jeździć na rowerze, dużo patrzy i słucha. Bardzo mu zależy na ekologii i zdrowej Ziemi. Szanuje ludzi, ale nie traktuje ich poważnie.
Odpoczynek małej glisty
Pikiewitz – intensywnie wsłuchuje się w szuranie swoich stóp przy jednoczesnym dotykaniu powierzchni pionowych. Pociągają ją przestery i szumy na ścieżkach. Na co dzień składa przeszłe-obecne i wyrzuca z powrotem do źródła.
Warsztat Ewalediego
Warsztat Ewalediego to taka planeta, na którą po śmierci, albo raczej po okresie bycia widocznym, trafiają wszystkie szypułki. Na tej planecie wszystko zrobione jest z przeróżnych pyłków.
Wielki podział
Koniec związku. Cóż, nie wszystkim musi wyjść.
Nie chodzi o to, by nie grzeszyć, ale by czynić dobro
Malwina otworzyła oczy i zawyła z bólu. Marian, któremu oddała się za worek ziemniaków, przebił jej bok widłami zakończonymi ostrymi haczykami.
Ujęcie jaskiniowe
Reżyser zgiął się wpół i upadł na ziemię. Z głośnym sykiem rozpłynął się w szarą galaretę, która wzniosła się w powietrze, przyjmując formę wielkiej kobry.
Targowiska wrzask -WSTĘP
Kalafioren!
Dekarboniusz Matt i Karbon Jura
Już wapniedź się zbiera, już na bruku osadzają się stragany, palcem małym w jednym z nich gmera z wolna Dekarboniusz Matt –
Chłaszcący w mordkę
Bernadetta Rożek ur. 2077 rok) — na śniadanie przegryza szklanki o podwójnym szkle i popija skórkami od chleba. Autorka ustawy dotyczącej powstania kolonii małp we wnętrzu Księżyca oraz książki Chodźmy razem popływać, czyli jak pływać w rwącym stawie. Żyje i umrze.
ad. Wer teasement: zgrywanie
zaopakuję cię w opaczność
Szybkie wędzidło w karkołomnym
Targowica miejska ma zaokrąglony, wiejski zapach. Tylko szczeliny pomiędzy metalowymi budkami pachną miastem, ale nie wszystkie. Nie w każdej mieści się dorosły, zmęczony człowiek. Tak czy inaczej wesołkowaty o-dur szczelin w miarę odległości rozwiązuje się na zdrowy a-mol owoców i warzyw.
Targi ludzi
Ludzie rozlali się na ulicę.
Majtaski
Rita Karmensita – nie lalunia i nie babunia. Coś pomiędzy dziką praliną a maliną. Piękna i nieskazitelna. Jej fioletowy odcień skóry zwabia mlaskanie publiczności. Prywatnie łagodnie puszysta w smaku, smaczna.
Podaż miotu sera
Ekologia ich nie lubi i lekarze ich nie lubią. Ale proszę spojrzeć na tę krowę. Ta krowa nie wie, o co cały ten tumult i całe zamieszanie. A proszę spojrzeć na tamtą kozę. Tamta koza jest poruszona i zirytowana tym całym poruszeniem.
HEHE
Zazwyczaj czytając opisy śmiechu, możemy natknąć się na następujące notacje: haha albo hehe. Nikt nie dostrzega tego, w czym tkwi szkopuł. Wyrazy te, w swojej warstwie fonetycznej, w żaden sposób nie przypominają tego, czym jest śmianie się.
Kolaże ze straganu
Tomaz SwS – serfer ścieku, poeta rebeliant i wywrotowiec. Wokalista sludgowej bandy o.d.r.a, projektu sewagesurfers. Dryfujący jazzman.
Wielkie matryce betonowej matki
Życie miasta definiują dwa dni – środa i sobota. Wtedy też w samym jego centrum, tuż przy słynnym rondzie “nerka”, równo ze wschodem słońca zaczyna się niesamowite wydarzenie społeczno-kulturowe.
Miski gruzińskie o podstawce tańczącej
Przedzierałam się przez tłum. Nie było to jednak przypadkowe, chwilowe stłoczenie tak jak w porannym potoku człowieczym spływającym do stacji metra czy wystającym w meandrującej kolejce do lokalnej piekarni w każdą sobotę rano.
Zakupy
Musiałam kupić pietruszkę. Pietruszkę! Pietruszkę! – powtarzałam sobie w myślach. – Nie wolno o niej zapomnieć.
Pani Władzia
Śomi – artystka surrealistka, oneironautka, podróżniczka w czasie i we śnie.
